Dzień 8

Od rana słyszę jak w moim brzuchu wybuchła rewolucja. Dzikie odgłosy wydobywają się z okolic żeber. Organizm osłabiony, co może być wynikiem szlifowania mebli na dworze kilka dni temu lub zmianą żywienia. Trudno wyczuć. Są też pozytywy. Nie mam nie odpartej chęci na słodycze, ani inne poza programowe produkty (chyba, że Pan Cyk akurat pałaszuje orzeszki w chipsach i doleci do mnie zapach 😉 ). Jem regularnie o wyznaczonych porach. Ze względów czasowych dzisiaj nie wyrobiłam się z przygotowaniem obiadu, więc zamieniłam go miejscami z kolacją. To był błąd. Czuję się przejedzona, chociaż porcja była niewielka. Udało mi się załagodzić niestrawność naparem z mięty.

Podsumowanie: Nie zamieniać posiłków. Zapachy wzmagają chęć jedzenia poszczególnych produktów, którą należy zwalczać. W dziób Pana Cyka za kuszenie!

0 replies

Leave a Reply

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *